Głupota i pazerność niejedno ma imię


Przypadek uboju chorego bydła na Mazowszu, a następnie wprowadzenie mięsa pochodzącego z tego uboju na rynki 14 krajów Unii Europejskiej oraz na rynek Polski, rozpętało burzę na rynku wołowiny. Na efekty tego zdarzenia nie będziemy długo czekać. Zagrożenie embargiem na Polskie produkty w Czechach, spadek eksportu Polskiej wołowiny na rynki Unii Europejskiej, natychmiastowy spadek cen wołowiny w Polsce i zmniejszenie jego spożycia na rynku Polskim, którego i tak spożywamy mało (2,3 kg w przeliczeniu na mieszkańca) spowoduje niewyobrażalne straty nie tylko ekonomiczne, ale wizerunkowe. Będziemy je odbudowywać przez wiele lat, a w handlu taki błąd wyklucza zaufanie między partnerami.

Na takie potknięcia tylko czeka konkurencja, rynek nie znosi próżni. Tak było z zakazem uboju rytualnego bydła. Natychmiast nasze rynki przejęli Węgrzy i Słowacy, oby nie było tak teraz.

Analizując przypadek Mazowsza naganny i wywołujący u przeciętnego konsumenta ambiwalentne odczucia, nie mówiąc o obrońcach zwierząt, którym dostarczono na wiele lat argumentów, uważam że warto przyjrzeć się temu procesowi bliżej. Zwierzęta chorują, z różnych powodów muszą być leczone, a zdarza się, że są ubijane aby skrócić ich cierpienie. Przy braku dozorów lekarzy weterynarii w wolne i świąteczne dni problem uboju z konieczności przerasta rolników. Sam nie może ubić, dyżurnej rzeźni nie ma lub są daleko, a więc pozostaje telefon do handlarza.

Pozostaje problem etyczny. Przepisy, które cywilizują hodowlę (przeprowadziliśmy w tym zakresie setki szkoleń) nakazują traktować zwierzę jako podmiot, a nie przedmiot (Ustawa o ochronie zwierząt). Nakazują traktować zwierzę z szacunkiem i godnością. To, że cały świat, człowiek uczynił mu podległym i zależnym od niego nie czyni cywilizowanych ludzi barbarzyńcami. 

Wielokrotnie podkreślaliśmy ważność strategicznej działalności rolników w zakresie produkcji żywności, produkcji która ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie.

Warto również przypomnieć, że w Ustawie o Izbach Rolniczych mamy zapisany obowiązek „Kształtowanie i upowszechnianie zasad etyki i rzetelnego traktowania w działalności gospodarczej”. Takie przypadki z jakimi mamy obecnie do czynienia czy jabłka eksportowane do Szwecji przekraczające wszelkie normy pestycydów czynią ten problem bardzo aktualny.

Przypadek Mazowsza zmusza decydentów do ustalenia obowiązujących dyżurów lekarzy wet w dni wolne i świąteczne. Ustanowienie dyżurnych ubojni, w których można dokonać ubojów z konieczności oraz nałożenie na firmy utylizacyjne obowiązku natychmiastowego odbioru padłych sztuk.
Przestrzeganie kodeksu dobrych praktyk produkcji rolnej pozwoli zachować dominujące znaczenie polskiego eksportu w gospodarce. W roku ubiegłym eksport polskich produktów rolnych wyniósł 29 mld Euro i bez wiarygodności procesu zgodnego z normami i przepisami prawnymi spowodujemy jego zapaść i niepowetowanie straty.

Henryk Dankowiakowski
07.02.2019 r.


 

Licznik odwiedzin: 910336